Czym się różni PiS od KO? Korwin-Mikke tłumaczy
Za czasów PRL-u dostałem pierwszy raz paszport zagraniczny — no właściwie drugi raz, bo pierwszy raz to był wyjazd do Austrii, czyli kraju socjalistycznego, proszę państwa.
Pamiętam, jak był jakiś konkurs w telewizji, „Milion rozumień” czy coś takiego, i było pytanie, co trzyma w łapach, w szponach orzeł w herbie Austrii. Jak człowiek dzwonił do przyjaciela, to wymieniono możliwość: sierp i młot. To nawet go nie spytał o to, tylko od razu: „a jest sierp i młot? To jest kraj socjalistyczny”.
Otóż, pierwszy raz pojechałem tylko sportowo — dostałem wyjazd jako reprezentant Polski w brydżu. A teraz samodzielnie dostałem paszport na wyjazd do Francji.
Więc pojechałem do Francji, też po linii brydżowej. Zresztą zaprosił mnie brydżysta — bardzo wybitny człowiek. Jego matka była członkinią Rady Państwa Francji, a on był właścicielem dużej firmy informatycznej — właściwie jeszcze nie internetowej, bo wtedy internetu nie było, ale to była naprawdę duża firma jak na owe czasy.